środa, 3 grudnia 2014

Bornholm - informacje praktyczne

Jeżeli planujecie wyjazd na Bornholm i zastanawiają Was kwestie praktyczne takiego wyjazdu, to specjalnie dla Was mamy przygotowany mini przewodnik po Bornholmie ... A przynajmniej zbiór informacji praktycznych dotyczących wyspy. Dojazd, komunikacja, noclegi, ceny i inne przydatne informacje, które pozwolą zaplanować każdy wyjazd.




A wybrać się na Bornholm naprawdę warto. Jest to wyspa, w której można się zakochać już podczas jednego wyjazdu, czego jesteśmy przykładem.

  • Dojazd
Najprostszym i najbardziej pospolitym sposobem dostania się na wyspę jest podróż promem. Opcji z Polski mamy kilka: promy na Bornholm kursują z Kołobrzegu (i Darłówka) bezpośrednio do Nexo oraz ze Świnoujścia do Ronne (przez Ystad). Ten pierwszy należy do Kołobrzeskiej Żeglugi Pasażerskiej i zabiera na pokład swojego katamaranu „Jantar” jedynie turystów pieszych i rowery. Prom ze Świnoujścia obsługuje też przewóz samochodów. Aktualne ceny biletów i rozkłady jazdy znajdują się na stronie internetowej przewoźników. Należy pamiętać, że polscy przewoźnicy nie prowadzą rejsów przez cały rok.
Ciekawą alternatywą do wyżej wymienionych są też linie wypływające z Niemiec, czy Danii. Na przykład z niemieckiej miejscowości Sassnitz odpływa prom do Ronne, który obsługuje ruch samochodowy i dodatkowo opłata pobierana jest za samochód, a nie pasażera (co większym grupom pozwala trochę zaoszczędzić).
Możliwe jest też połączenie lotnicze – na przykład samolotem z Warszawy do Kopenhagi, a stamtąd na wyspę.

  • Komunikacja na miejscu
Rower: 
Rower jest najtańszym i bardzo przyjemnym środkiem transportu na wyspie. Dojedziemy na nim wszędzie. Na wyspie istnieje sporo kilometrów dobrze oznakowanych tras rowerowych, które są specjalnie przygotowane pod kolarzy. Wytyczone są specjalne ścieżki zamknięte dla samochodów, ewentualnie wyznaczono osobne pasy na normalnych drogach. Jazda po bornholmskich ścieżkach rowerowych należy do bardzo przyjemnych, a trasy wiodą przez wszystkie największe atrakcje wyspy. Dodatkowo trafiają się takie drogi, gdzie mamy specjalnie wytyczone miejsca odpoczynku (np. z miejscem na ognisko), czy toalety. Rowery można zabrać swoje lub wypożyczyć na miejscu.



Samochód:
Podróżować można też samochodem. Drogi na Bornholmie są dobrej jakości, a oznakowanie nie powinno sprawiać kłopotu, bo znaki drogowe są uniwersalne. Osoby, które nigdy nie widziały skandynawskich dróg zaskoczeniem może być fakt, że niektóre z nich są bardzo wąskie. Warto zatankować do pełna już w Polsce – pozwoli to zaoszczędzić na różnicach w cenie. Istnieje też możliwość, że na pełnym baku uda nam się zwiedzić całą wyspę. 



Autobus:
Komunikacja w miastach nie jest za bardzo potrzebna turystom, z racji tego, że bornholmskie miejscowości nie są duże. Istnieje jednak dobrze rozwinięta komunikacja autobusowa – BAT (Bornholms Amts Tafikselskab). Między głównymi miastami wyspy autobusy kursują co godzinę. Znalezienie przystanku autobusowego nie powinno być problemem, bo są one dość częste. Autobusy prowadzą również przewóz rowerów (chociaż jest on w pewnym stopniu ograniczony ilością miejsc). Przewozi się je albo w środku, albo w specjalnym bagażniku na zewnątrz autobusu. Warto wiedzieć, że linie BAT w sezonie prowadzą też wycieczki tematyczne jadące specjalnymi turystycznymi trasami.
Ceny biletów autobusowych nie należą do tanich (jak większości skandynawskich autobusów).
Dla przykładu – kiedy zmuszone byłyśmy pojechać raz autobusem, zapłaciłyśmy około 40 zł od osoby za godzinę jazdy. Jednak jeśli pomyśli się o tym, że w ten sposób przejechałyśmy ciepłym i suchym autobusem (gdy za oknem szalały burze) z jednego końca wyspy na drugi – cena boli jakby trochę mniej.

Inne:

Z innych środków transportu wymienimy tylko statek kursujący na archipelag Ertholm (wyspy Christianso i Frederikso). Odpływają one kilka razy dziennie z większych miast wyspy położonych po północnej stronie (Svaneke, Gudhjem, Allinge).
W granicach wyspy można też poruszać się samolotem. W szczegóły się nie zagłębiałyśmy, bo to dla nas jakaś cenowa abstrakcja. Podamy tylko link do strony.

  • Waluta, ceny i jedzenie: 
Na Bornholmie, podobnie jak i w Danii, płaci się koronami duńskimi (DKK). Aktualny kurs dostępny jest w internecie i kantorach, jednak dla ułatwienia można przyjąć, że ceny duńskie po podzieleniu na pół dadzą nam orientacyjną cenę w złotówkach (czyli 1 zł to około 0,5 DKK).
Bornholm jest duńską wyspą, więc ceny też należą do duńskich, a konkretnie – typowo skandynawskich. Mówiąc w skrócie- jest trochę drogo.

Dla przykładu typowe Słońce nad Gudhjem kosztuje 50 DKK. Oryginalne produkty znanych międzynarodowych firm są dość drogie, jednak da się kupić tanie zamienniki. Ceny napojów rozpoczynają się od ok. 20 DKK (pamiętać trzeba o tym, że Duńczycy doliczają opłatę za opakowanie. Można potem taką butelkę wrzucić do odpowiedniego automatu, który wyda nam rachunek i po okazaniu go w sklepie – dostaniemy swoją należność).
Ceny chleba także rozpoczynają się od ok. 20 DKK, chyba, że komuś odpowiada chleb tostowy (nam odpowiadał), to taki da się kupić za przyzwoitą cenę 7 DKK.



Jednak jak na skandynawskie warunki ceny bornholmskie nie są aż tak astronomiczne. Oceniając je trzeba pamiętać, że Bornholm jest ogromnym kompleksem turystycznym, który głównie z tej turystyki żyje. Nad naszym polskim morzem w sezonie też nie jest najtaniej ;)

Nam udawało się skompletować posiłek na cały dzień jeżdżenia rowerem, który mieścił się w granicach polskiej normy – chleb tostowy i np. wiaderko marmolady, czekolady itp. Koszt ogólny to ok. 30-50DKK (na parę dni). Resztę prowiantu miałyśmy przywiezioną głównie z polski. 



  • Noclegi
Rozpiętość oferty noclegowej i cenowej na Bornholmie jest dość duża. Skorzystać można z hoteli i kwater prywatnych, lub wynająć domek letniskowy (bardzo popularne wśród Niemców), czy rozłożyć namiot na polu namiotowym. Praktycznie w każdej większej miejscowości (albo takiej bardziej strategicznej) są pola namiotowe zrzeszone w DK-CAMP, Bornholms Familiecamping. Należy tam wykupić specjalną kartę. Oferują one też ciekawe pakiety wynajmu domku letniskowego i promu z Sassnitz.
Mimo tego, że jest to camping, nie należy spodziewać się niskich cen. Dla nas tego typu campingi były za drogie. Tanią alternatywą są tzw. „pola u chłopa” – teltplads.
My na wyspie korzystałyśmy z Couchsurfingu oraz rozbiłyśmy się z namiotem w połowie na dziko, w połowie na gospodarza (zapytałyśmy o zgodę ludzi z pobliskiego domku letniskowego – w rezultacie postawiłyśmy namiot zaraz obok najpiękniejszej plaży Bornholmu, obejrzałyśmy zachód słońca praktycznie nie wychodząc z namiotu, a gdy w nocy rozpętała się burza – mogłyśmy przenieść namiot na ganek innego domku letniskowego). Jedynie raz zapłaciłyśmy za nocleg – na polu namiotowym prowadzonym na terenie jednej z największych winnic Bornholmu – Winnica Lille Gadegard (20 DKK). 




  • Bezpieczeństwo
Bornholm jest bardzo bezpieczną wyspą. Jak już pisałyśmy wcześniej - dla nas jest takim trochę rajem na ziemi, bo nie znamy (póki co) innego miejsca, gdzie można zostawić bezpańsko rowery obarczone sakwami, czy inne rzeczy (portfel, aparat) i mieć pewność, że nikt ich nie ruszy. Ludzie też są dla siebie przyjaźni i mili, nie spotkałyśmy się ani razu z przejawem agresji, czy chamstwa. Tego typu rzeczy spodziewać się można chyba tylko jedynie ze strony turystów. Chociaż też nie należy pozwalać sobie na zbyt wielką swobodę – dla bezpieczeństwa lepiej czasem zapiąć rowery ;) „Strzeżonego … „



  • Język
Bornholmczycy mówią po duńsku (w końcu to Dania), ale spokojnie dogadamy się znając angielski, czy niemiecki. Każdy na wyspie mówi bardzo dobrze po angielsku.
Jedynie w kwestii napisów w niektórych miejscach jest problem, ponieważ nie ma wersji angielskiej, jest tylko duńska, albo niemiecka. W innych miejscach natomiast (np. pod zamkiem Hammershus, czy w Natur Bornholm) znajdziemy polskojęzyczne informatory, tablice, czy nawet – przewodnika. 

Inne rzeczy, które warto wiedzieć: 

  • Ciekawych zakupów można dokonać w przydrożnych straganikach. Są to budki, gdzie wystawione są różnego rodzaju produkty (warzywa, owoce, miód, pamiątki itd.), podana jest cena, a obok stoi skarbonka, do której należy wrzucić wyznaczoną kwotę
  • Dobrym pomysłem na pamiątki jest zakupienie lokalnych wyrobów (np. piwa), albo rękodzieła (różnych pracowni artystycznych na wyspie jest sporo, część z nich działa jako muzea)
  • Wiele miejsc na wyspie jest wartych zobaczenia. Co warto zobaczyć na Bornholmie? O tym napiszemy w następnym wpisie. 
  • Najlepsze i darmowe mapy dostaniemy w punktach informacji turystycznej. Według nas najbardziej przydatne mapy można dostać w punkcie w Nexo. 
  • Duńska służba zdrowia działa zadowalająco. Nam bardzo przypadł do gustu główny szpital w Ronne, gdzie zostałyśmy obsłużone natychmiastowo, profesjonalnie i z uśmiechem na ustach. Oczywiście po angielsku (chociaż na telebimie w szpitalu wyświetlają się oprócz angielskich i niemieckich, także polskie napisy)
  • Autostop na Bornholmie jest możliwy, chociaż wydawać mogłoby się inaczej. Jak jednego dnia podróżowałyśmy autostopem, to nie zajęło nam to dużo czasu. Zabrali nas do auta nawet niemówiący po angielsku rybacy. 
  • Pogoda na wyspie zwykle jest piękna. Ale można mieć pecha (jak my) i trafić na chwilowe załamanie pogody. Wtedy warto mieć jakiś plan awaryjny (między innymi ciepłe i nieprzemakalne ubrania) oraz uodpornić się na wiatr. Trzeba też mieć świadomość tego, że zła pogoda może wiązać się z odwołaniem promu. 

Jeżeli interesują Was kraje Skandynawskie polecamy zapoznać się z naszymi praktycznymi przewodnikami po SztokholmieOslo. Możecie także spojrzeć na naszą relację z rowerowego pobytu na Bornholmie.


Podobał Ci się ten wpis? Uważasz go za wartościowy i godny polecenia? Jeżeli tak, to podziel się nim z innymi - kliknij Lubię to! (u góry posta), a przede wszystkim - polub nasz FanPage na Facebooku:


17 komentarzy:

  1. czy jedliście (i jeśli tak) to ile kosztowały słynne bornholmskie suszone ryby. Przynajmniej mi tak sie kojarzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poniżej dostałeś już odpowiedź, ale potwierdzę i ja - taki suszony, a raczej wędzony śledź kosztował 500DKK za porcję, czyli około 25zł ;) Do takiej porcji ryby dostawało się ciemny chleb, masło, rzodkiewkę, szczypiorek/cebulkę, sól i żółtko ;)

      Usuń
  2. od zawsze byłem zauroczony Bornholmem, jednak od naszego ostatniego pobytu tam jeszcze bardziej mi się on podoba... jest po prostu cudowny...
    Marcin: wędzone śledzie, czyli bornholmer, kosztowały ok 50 DKK za porcje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy podobnie :) Już się zastanawiałyśmy jak to zrobić, żeby zamieszkać w którymś z tych małych, ślicznych domków :D

      Usuń
  3. :) Przewodnik przyda się, gdy będę się tam wybierać. Sama praktykuję podobne wskazówki na blogu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Super praktikal :)
    Borholm jeszcze przede mną, więc na wszelki wypadek wydrukowałam sobie Wasz post i włożyłam do przewodnika :))))

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki za praktyczne informacje! Planuję odwiedzić Bornholm latem przyszłego roku! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. "Każdy na wyspie mówi bardzo dobrze po angielsku. " - no powiedzmy prawie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś drugą osobą, która mówi, że miała z tym jakiś problem. My natomiast nie spotkałyśmy osoby, która nie mówiła by chociaż trochę po angielsku - a rozmawiałyśmy i z dziećmi i ze starszymi ludźmi (w tym z takimi dwoma "babciami" - jedna gorzej sobie radziła, ale wszystko co chciała to nam przekazała. Druga mówiła perfekcyjnym angielskim). Może po prostu miałyśmy szczęście, czy coś ;)
      A nie, teraz mi się przypomniało, że przecież po angielsku nie mówili za bardzo rybacy, którzy nas wieźli na stopa ... Ale zrozumieli podstawowe zwroty, cośtam próbowali powiedzieć - mimo bariery zrozumieliśmy się na tyle, że wysiadłyśmy tam gdzie chciałyśmy i było miło :)

      Usuń
    2. Ja miałem kłopoty z pastorem Nylars Kirke. Chciałem go zagadnąć na okoliczność że nasz syn to Mikołaj (a świątynia jest pod wezwaniem św. Mikołaja właśnie), że może jakieś błogosławieństwo? A on na to zagulgotał do mnie po duńsku i tylem się nagadał... Ale kartki, znaczki i pamiątki to w każdym języku sprzedawać umiał.... chyba że to nie był pastor, tylko zwykły sprzedawca, no to by wiele tłumaczyło, także jego konfuzję ;-).
      A Bornholm .... PIĘKNY jest, grzybny jest, słoneczny jest, świeży jest i w ogóle dobrze że jest!

      Usuń
  7. Zawsze myślałem, że to szara, zimna, wietrzna i nudna wyspa, ale wygląda na to, że jest inaczej :) Zapisuję więc ją do miejsc wartych odwiedzenia. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My natomiast pojechałyśmy tam z nastawieniem, że będzie ciepło i słonecznie (tak mówi większość przewodników), a przypadł nam tydzień totalnej niepogody ... Ale ponoć to nie zdarza się często :)

      Usuń
  8. Bornholm mi się marzy od dłuższego czasu i mam wielką nadzieję, że w końcu mi sie uda! Dzięki za wpis, już go sobie zapisałam w zakładkach i jak przyjdzie pora na pewno bedzie mi bardzo przydatny!

    OdpowiedzUsuń
  9. W przyszłym sezonie wybieram się tam z własnym rowerem. Orientujecie się jak wygląda cenowo przewiezienie rower promem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My płaciłyśmy 25zł za rower w jedną stronę. Aktualne cenniki promu na Bornholm znajdują się na stronach przewoźników, np.: http://www.kzp.kolobrzeg.pl/cennik-rejsu-na-bornholm

      Usuń
  10. Witam, mam pytanie do kwestii wypożyczenia roweru na wyspie. Czy orientujecie się jakie to rowery (może widzieliście kogoś po drodze), chodzi o to czy są zaopatrzone na przykład w bagażniki, gdzie będzie można umieścić namioty, doczepić sakwy itp.?
    Jedziemy ekipą, gdzie część będzie wypożyczać na miejscu... i to bardzo istotne, czy będą przystosowane do 3 dniowej podróży :) pozdrawiam i gratuluje bloga!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej! Ciężko mi powiedzieć, bo nie przyglądałyśmy się temu aż tak. Myślę, że najlepiej będzie Wam poszukać przez internet jakichś wypożyczalni w miejscu, do którego przypłyniecie ...
      Wydaje się logiczne, że większość takich rowerów powinna mieć bagażnik, w końcu po to się je wypożycza - żeby przyczepić sakwy i jeździć ... Dlatego wśród oferty trafią się miejskie, ale i trekkingowe. Tak nam się przynajmniej wydaje ... Ale jak patrzyłam na szybko w internecie - jest różnie. Zawsze można napisać maila do którejś z wypożyczalni i zarezerwować sobie lepszy sprzęt ;)
      No i wypożyczenie może być droższe niż w Polsce, ale nie znamy dokładnych cen ;)

      Pozdrawiam i mam nadzieję, że wyjazd Wam się uda!

      Usuń