niedziela, 19 października 2014

Studia i podróże - jak je połączyć i nie zawalić?

Bardzo często słyszy się narzekania, że ktoś by podróżował, gdyby miał wolny czas. W większości przypadków są to osoby, które narzekają, a nie wiedzą, że przy odrobinie zachodu, dałoby radę wygospodarować akurat tyle czasu, żeby wyskoczyć na krótką podróż i w dodatku nic nie zawalić na uczelni. Oczywiście nie mówię tutaj o kierunkach, gdzie sprawa praktycznie z góry wygląda na przegraną (pozdrawiam studentów medycyny) … ale i tak chodzi mi o 80% wszystkich studiów wyższych w Polsce ;) Poniżej parę trików na wolne w czasie roku akademickiego.








  • Podróżuj na początku – wiadomo, że im bliżej sesji, tym gorzej. Na początku zdarzają się naprawdę luźne zajęcia. Jednak nie wyjeżdżaj od razu w pierwszym tygodniu! Przede wszystkim zrób rekonesans – na które zajęcia obowiązkowo trzeba chodzić, a które można sobie odpuścić.
    Oceń na oko prowadzących i zastanów się jak to z nimi będzie. Już wtedy możesz zacząć zarysowywać pierwszy plan wyjazdu.

  • Przejrzyj dokładnie swój plan zajęć - Jeżeli masz wolny dzień to super, połowa kombinowania odpada. Jeżeli każdego dnia masz zajęcia, to zacznij planować strategię – korzystając z wiedzy zdobytej z pierwszego punktu, wykreśl z planu zajęcia, które możesz sobie odpuścić. Być może w tym momencie znajdujesz jakieś wolne. Jeżeli nie, to raz jeszcze sprawdź swój plan i porównaj go z planami innych grup. Być może zajęcia, na które musisz, albo chcesz chodzić – możesz odrobić z inną grupą, idąc na nie tydzień wcześniej, bądź później? Jeżeli nic z tych rzeczy Ci nie wychodzi – możesz spróbować iść dogadać się z prowadzącym – spytaj się (forma zależna od rodzaju prowadzącego) co by było gdyby Cię nie było i jak to ewentualnie odrobić.
    Pamiętaj, zasada jest prosta – załatw wszystko przed wyjazdem: odrób, oddaj, umów się na termin PRZED. Po pierwsze – wykładowca lepiej o Tobie pomyśli, po drugie nie będziesz miał zaległości i stresu podczas podróży

  • Jeżeli planujesz jakiś większy wyjazd w ciągu roku - pamiętając o informacjach z punktu pierwszego i drugiego – porównaj je z kalendarzem. Czasem trafia się tak, że jakiś rok niesie za sobą sporo dni wolnego. Dla przykładu – ogólnie w 2014 roku wypada łącznie 115 dni wolnych od pracy, w tym 13 świątecznych. Często jest tak, że wolne wypada tuż przed, albo po weekendzie. Wtedy wystarczy obmyślić koncepcję na te dni i z jednego weekendu, robi się jeden tydzień. Przykład? W tym roku 2 i 3 stycznia wpadały w czwartek i piątek. Wystarczyło wykombinować wolne na te dni (jeśli uczelnia sama na ten pomysł nie wpadła, oferując nam rektorskie) – mamy całe 6 dni wolnego. Z tegorocznym weekendem majowym i świętami tak że dało się pokombinować. Nie zapomnij też przy tym wszystkim zerknąć w uczelniane „pismo okólne” z wyszczególnioną organizacją roku akademickiego. Być może stamtąd weźmiesz parę brakujących dni. 

  • Jeżeli na Twojej uczelni działa samorząd studencki (a szczególnie wydziałowy samorząd studencki) - na pewno jego ekipa będzie się dwoiła i troiła, żebyście w odpowiednie dni mieli rektorskie, przez co – więcej wolnego. Jeżeli jednak coś takiego u Was się nie zdarza – pogońcie Samorząd do działania. Niektóre uczelnie potrafią w ten sposób wywalczyć naprawdę dużo wolnego.

  • Natomiast jeśli chodzi o sesję i zaliczenia … Nie każdy jest orłem i nie każdy jest kujonem. Ale prawda jest taka, że im szybciej coś oddacie i zaliczycie, tym szybciej macie z głowy. Kampania wrześniowa, kampanią wrześniową, podobno student bez niej to tak naprawdę nie student… Ale student-podróżnik swoją kampanię rozegra wcześniej, aby mieć dodatkowy miesiąc wolnego ;)

    Niestety w życiu jest tak, że nie wszystko się udaje. Jak już wspomniałam na początku, zdarzają się kierunki studiów, na których w żaden sposób nie da się skreślić niektórych zajęć i po prostu ich sobie odpuścić, albo odrobić. Ale zawsze warto sprawdzić i zawalczyć – jeśli nie o omijanie zajęć, to o logiczne łączenie dni wolnych.
    Nawet krótki weekend może nieść ze sobą spore wrażenia, wyprawy i emocje. Zawsze jest szansa, że uda się złapać tanie bilety weekendowe, szybki transport, stopa, czy rower w jakieś miejsce. 
    Dodatkowo można przez krótki czas odkrywać nasze najbliższe okolice – na pewno kryją w sobie niesamowitą magię! Kwestia tego wszystkiego, to kwestia dobrej organizacji. Jak się dobrze wszystko rozegra, to przynajmniej jeden większy wyjazd w czasie roku akademickiego uda nam się zorganizować nawet na ciężkich studiach i spędzając święta w domu. Czego przykładem jesteśmy my – chociaż momentami musiałyśmy sobie wkładać zapałki w oczy, żeby wyrobić z nauką. Ale czego nie robi się dla chwili podróży i odpoczynku ;)


  • Podobał Ci się ten wpis? Uważasz go za wartościowy i godny polecenia? Jeżeli tak, to podziel się nim z innymi - kliknij Lubię to! (u góry posta), a przede wszystkim - polub nasz FanPage na Facebooku:

    9 komentarzy:

    1. bardzo fajny wpis, w jednym miejscu zebrane wszystkie punkty do których staram się stosować (z mniejszym lub większym efektem ;)))) )

      OdpowiedzUsuń
    2. Ja mam lepszy pomysł. Rzucić studia i ruszyć w świat. I mówię to z perspektywy osoby, która jest już trochę po studiach:)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Być może czasem to kusi, ale póki co staramy się dociągnąć do końca ... A potem w ramach trochę tak "studiów" - ruszyć w świat ;)

        Usuń
    3. Zgadzam się z przedmówczynią ;) - dobrze zebrane w jedno miejsce porady, do których dochodzi się na drodze studenckiego i podróżniczego doświadczenia chyba prędzej czy później samemu :) komuś u początku tej drogi z pewnością mogą okazać się pomocne.
      Wasz blog wygląda zachęcająco... z ciekawością się w niego mocnej wczytam ;)

      Pozdrawiam serdecznie!

      OdpowiedzUsuń
    4. To się tyczy wszystkich - ileż razy słyszałem: "no fajnie że tak sobie zwiedzasz, ale to trzeba mieć czas..." wiesz z taką nutka pretensji w głosie, że oto mój rozmówca to czasu nie ma, a ja to próżniak jestem. Tymczasem, jeśli chcę gdzieś pójść, czy pojechać to wcześniej muszę zrobić wszystko co musiał bym zrobić gdybym został na miejscu. Nie takie łatwa ale się daje. Reszta to logistyka i szczere chęci.

      OdpowiedzUsuń
    5. najważniejsze, by wszystko szło do przodu. Podziwiam Ciebie i serdecznie pozdrawiam

      OdpowiedzUsuń
    6. Bardzo dobry wpis, zgadzam się z Tobą - jeśli chcemy to nawet w czasie roku akademickiego znajdziemy czas na podróżowanie. Sama studiowałam i podróżowałam, był to licencjat, ale w przyszłym roku będę chciała iść na studia magisterskie - i nie zamierzam zrezygnować z podróżowania. Przede wszystkim chcę odwiedzić USA i Włochy. Pozdrawiam i czekam na kolejne wpisy :).

      OdpowiedzUsuń